GŁÓWNA   O NAS   SUKCES   AUKCJE   HISTORIA   WYSTAWY   OFERTA   KONTAKT  
 
WYSTAWY
Alina Szapocznikow
Zatrzymać życie. Rysunki i rzeźby

Prace do nabycia w IRSA Fine Art
 
       Pochodziła z rodziny żydowskich lekarzy. W czasie wojny przebywała w gettach w Pabianicach i Łodzi oraz w obozach koncentracyjnych w Oświęcimiu, Bergen-Belsen i Teresinie. Po wyzwoleniu trafiła do Pragi, gdzie postanowiła zostać rzeźbiarką. Odbyła praktykę w pracowni Otokara Velimskiego i naukę w Wyższej Szkole Artystyczno-Przemysłowej w pracowni Josefa Wagnera (1945-1947). Wpływ tej tzw. czeskiej szkoły w rzeźbie jest widoczny m.in. w jej zainteresowaniu szorstką, naturalną, jedynie szkicowo opracowaną powierzchnią kamienia.

       W roku 1947 wyjechała do Paryża i rozpoczęła studia w École Nationale Supérieure des Beaux-Arts, w pracowni Paula Niclausse'a (1947-1950). W roku 1949 stwierdzono u niej gruźlicę. Musiała przerwać studia; trafiła do szpitala, a następnie do sanatorium. Z tego powodu nigdy nie uzyskała dyplomu. Ten fakt niejako określił charakter jej drogi twórczej: zawsze była daleka od jakiegokolwiek zakademizowania; w swych poszukiwaniach artystycznych kierowała się spontanicznością i ogromną chłonnością otaczającego świata.

       W roku 1951 powróciła do kraju. Dla młodej i mało znanej rzeźbiarki, okazją do wypłynięcia na szersze wody stał się udział w II Ogólnopolskiej Wystawie Plastycznej - Zachęta'51 i zdobyte tam wyróżnienie za rzeźbę pt. Pokój. Pracowała też przy rekonstrukcji rzeźb na Starówce w Warszawie i w Gdańsku; brała udział w wielu socrealistycznych konkursach na spektakularne pomniki (m.in. Pomnik Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, 1954, ustawiony w Pałacu Kultury i Nauki). Już jednak Ekshumowany, słynne do dziś, traktowane jako rozrachunkowe dzieło z roku 1955, hołd dla László Rajka, węgierskiego działacza zamordowanego w roku 1949, a zrehabilitowanego w czasie odwilży, sygnalizuje zgoła inne tendencje i pola zainteresowań, o czym świadczą choćby same tytuły rzeźb z roku 1958: Maria Magdalena i Pieta.

       Około roku 1956 twórczość Szapocznikow została zauważona przez najważniejszych krytyków polskich. Artystka została zaproszona do udziału w międzynarodowych pokazach sztuki polskiej (m.in. w Berlinie, Wiedniu, Indiach); wzięła też udział w Exposition Internationale de la Sculpture Contemporaine w Musée Rodin w Paryżu.

       W roku 1957 powstał o niej film, nakręcony przez Romana Polańskiego na zlecenie Telewizji Francuskiej. W roku 1963 artystka ponownie wyjechała do Paryża i zamieszkała tam na stałe. W latach późniejszych kilkakroć odwiedzała kraj, ale nie dała się już namówić się na trwały pobyt w Polsce. Odrzuciła propozycje pracy w Państwowych Wyższych Szkołach Sztuk Plastycznych Poznania i Gdańska. W roku 1965 zdobyła nagrodę Fundacji Copleya za asamblaż zatytułowany Goldfinger; jej pracę oceniało grono najsłynniejszych artystów XX wieku (Marcel Duchamp, Jean Arp, Max Ernst i Roberto Matta). Stanowiło to odzwierciedlenie rangi Szapocznikow w międzynarodowej hierarchii artystycznej lat sześćdziesiątych.

       Wydarzenia marcowe roku 1968 przeżyła w Warszawie, a wydarzenia majowe tego roku w Paryżu. Rzeczywistość w jej wymiarze społeczno-politycznym nie miała już jednak większego wpływu na twórczość artystki. W tym czasie towarzyszyło jej narastające przeczucie, a potem pewność nieuleczalnej choroby. Na początku roku 1969 stwierdzono u niej raka piersi i poddano operacji (trzy lata później następnej). Artystka do końca nie traciła ironicznego dystansu do samej siebie i swojego nieszczęścia. Dramatycznym dowodem świadomości narastającej choroby i zbliżającej się śmierci są słynne Tumory (Nowotwory), cykl prac inspirowanych rzeczywistym wyglądem guzów i komórek rakowych. Jako jedno z jej ostatnich dzieł powstał cykl zatytułowany Zielnik (Herbarium).

 
       "Czym był rysunek dla Aliny Szapocznikow? Pierwszym zapisem, notatnikiem podróżnym, spełnionym dziełem, czy - jak dla Paula Klee - po prostu "spacerującą kreską"? Wszystkim po trochu. [...] Zgromadzone w jednym miejscu, rysunki Szapocznikow stają się intrygującą lekcją pokazową mechanizmów kreacji. Widać coraz większą ich rolę, stopniową emancypację: od szkolnych wprawek i szkiców, do w pełni samodzielnej wypowiedzi, osobistego komentarza na temat świata. [...] Rysunek raz jest spontaniczny, brawurowy, innym razem mozolny i wypracowany. Są klasyczne "brudnopisy" z jakimiś rachunkami na marginesie, są notatki z podróży: przerysy rzeźb z francuskich kościołów, są i studyjne, akademickie szkice. Na wczesnych pracach z lat czterdziestych - naszkicowane pędzelkiem i tuszem masywne akty, wiejskie kobiety w chustkach, schyleni asfalciarze, siedzący na deskach robotnicy. Temat: praca i odpoczynek, ale istotny jest sam gest, napięcie mięśni. Obok precyzyjne przerysy z anatomicznych atlasów: atrament i ołówek na kalce technicznej. Studia szkieletu: z profilu, z przodu, z tyłu; szczegółowe rysunki czaszki, stopy, widoczne ścięgna i żyły.

       Rysunki z okresu dojrzałej twórczości mają już charakter renesansowego disegno - "idei i formy dzieła poczętych w umyśle artysty". Jest w nich zapowiedź rzeźby: wstępna koncepcja, plan armatury. Narastające lawinowo szkice pokazują proces stawania się formy, komentarz do dzieł już istniejących i zapowiedź następnych. Rysunek prowadzi - drogą kolejnych przekształceń - od dzieła do dzieła, szkice są łącznikiem między etapami. [...] Na papierze trwa bezustanna transmutacja, rzeźby kwitną, więdną, rozwijają się, z nich rodzą się nowe. Z gałązki róży na kolejnych arkuszach pączkuje pnąca się w górę Bellissima. Z klęczącej w akrobatycznej pozie postaci - nagle wyrasta sztywny, sterczący Goldfinger. W splotach linii rozpoznajemy kolejne, znane rzeźby - rozwichrzona kreska rysuje meandryczny ornament, jak sejsmograf. Trudno nadążyć za gorączkowym zapisem niespokojnej, kipiącej wyobraźni. [...]

       'Może dlatego tak podoba się szkic dzieła, że każdy może go uzupełnić według swej fantazji' - te słowa Eugene Delacroix brzmią szczególnie trafnie przy oglądaniu monotypii Szapocznikow. Ciemne, rozlane kleksy, symetryczne plamy dekalkomanii - kiełkują nagle giętką, zwinną kreską. Rzeźbiarce nie wystarcza kształt odciśnięty na papierze, dopowiada formę odręczną linią, wysnuwa z niej jakieś włókna, wąsy, pnącza, jakby chciała rozciągnąć kształt, przyszpilić go do papieru. Rysunek na nowo organizuje odbitą plamę, poskramia żywioł - czyniąc z każdej odbitki odrębny, unikatowy zapis. Te prace łączą lekkość z masywnym kształtem bryły, przypominają skamieniałe motyle, statki o skrzydlatych żaglach kłujących powietrze. Rozłupana bryła minerału odsłania sieć kamiennych żyłek jak rytmy papilarnych linii".

      
Krystyna CZERNI


      Wystawie towarzyszy bogato ilustrowany katalog przygotowany przez wydawnictwo IRSA.