GŁÓWNA   O NAS   SUKCES   AUKCJE   HISTORIA   WYSTAWY   OFERTA   KONTAKT  
 
WYSTAWY
Krystyna Schwarzer-Litwornia
Wielościany. W poszukiwaniu cudowności

 
       [...] Niektórzy artyści potrafią wytworzyć swymi pracami aurę cudowności. Z pozoru tę umiejętność zawdzięczają uczelniom, doświadczeniu, doskonaleniu warsztatu. Ale wielcy twórcy wiedzą, że aby wykreować naprawdę wspaniałe rzeczy trzeba zachować w sobie coś z dziecka. Tamtą szczerość, entuzjazm, umiejętność radowania się formą, barwą, nieoczekiwanymi efektami. Nie jest ważny styl, konwencja, w jakiej się tworzy. Istotne jest napięcie, wyczuwalne w dziele. I to, żeby w sztuce nie "fałszować", nie schlebiać gustom innych, pozostać w zgodzie z sobą. Paradoksalnie, poważna sztuka musi pozostać w jakiejś cząstce niepoważna. Nie nadęta, wykonywana swobodnie i lekko. Wrażliwy widz wyczuwa każde kłamstwo i nieszczerość. Nawet jeśli nie potrafi tego nazwać, nie umie sprecyzować powodu, zawsze w końcu odwraca się od sztuki pozbawionej wewnętrznej prawdy. Owszem, odbiorca łatwo poddaje się modom i reklamom; ufa, że popularni artyści czymś zasłużyli na sławę. Jednak w głębi ducha zawsze opowiada się za tym, co do niego trafia, co uwodzi ich tajemniczością a jednocześnie objawia jakąś prawdę.

       Tak właśnie odbieram szklane kompozycje Krystyny Schwarzer-Litworni. Jest w nich fascynacja materią, jest zabawa z formą i dziecięcy entuzjazm dla "nieużytecznego" piękna; wyczuwa się ciekawość praw natury, ale i zainteresowanie światem współczesnej cywilizacji. Sprzeczności, które rządzą naszym życiem i które artystka chce nam uświadomić.[...]

       Krystyna Schwarzer-Litwornia kreuje własny kryształowy świat. Nie ma w nim śladu figuracji, ale nie jest też nieprzedstawiający. Jej kompozycje są zdumiewająco bogate w podteksty i symbole. Są przy tym - na szczęście! - całkowicie pozbawione anegdoty. Artystka nie próbuje zasugerować odbiorcy swoich prac ukrytych w nich, jakichkolwiek treści. Ona komponuje przedmioty magiczne, skłaniające widza do nieustannych powrotów do wielokrotnie już oglądanej formy. Magnetyzuje patrzącego, czy raczej hipnotyzuje, czaruje... Taki intensywny kontakt z pracami Krystyny Litworni powoduje, że odbiorca traci poczucie prawdziwych proporcji szklanych brył. W rzeczywistości niewielkie, z bliska widziane, wydają się monumentalne. To wrażenie potęguje się, gdy usiłujemy zajrzeć tym rzeźbom do środka, prześledzić całe ich wewnętrzne bogactwo, zmienność barw, przeobrażenia struktury. Czujemy się jak dziecko, zapatrzone w szklaną kulę z opadającymi płatkami śniegu i dostrzegające w niej cały świat. Czary, którym się chętnie poddajemy.

       [...] Krystyna Litwornia wyjątkowo chętnie stosuje w swych szklanych rzeźbach ultramaryny i kobalty. I zderza je z przezroczystymi, bezbarwnymi elementami. W jej pracach ten niezwykły kolor staje się jeszcze bardziej niezwykły. Nie tylko stwarza złudzenie "uciekania" w dal, wymykania się dotykowi - u niej błękit jest naprawdę niedostępny!

       Zamknięty jest w kryształowej bryle. Nie można go ruszyć, przemalować, zmienić jego kształtu. Choć najbardziej widoczny, okazuje się najmniej dostępny. Postrzegamy go jako coś najcenniejszego, coś w rodzaju duszy kompozycji. Ale przecież duszy nie widać...

       Artystka tworzy negatyw rzeczywistości - to, co w świecie cielesne, u niej zamienia się w przejrzystą materię; to zaś, czego istnienia domyślamy się, ale nie mamy sposobu zobaczyć, w jej pracach zyskuje barwę, formę, gęstość.

       Możemy spojrzeć jej rzeźbom "w duszę" - ale dotknąć możemy tylko ich "ciała". [...]Rzeźba bywa zamknięta bądź otwarta na przestrzeń. W przypadku szklanej formy ten prosty podział ulega komplikacji. Zgodnie z zasadami tradycyjnej pełnej rzeźby, prace Krystyny Litworni zmuszają widza do ruchu. Zachęcają do przypatrywania się im z różnych stron, pod różnymi kątami. Poza tym, artystka tak komponuje swe rzeźby, by zdawały się nie mieć "punktu ciężkości"; góry ani dołu; miejsc ciekawszych i mniej interesujących; powierzchni i wnętrza. Na pozór te prace od razu można przejrzeć na wskroś. Tymczasem, kiedy się im przypatrujemy, kiedy zaczynamy mieć z nimi kontakt, jednorazowe obcowanie z nimi zamienia się w proces. Nie chodzi jedynie o to, że artystka w inteligentny sposób kusi widza, mobilizuje go do aktywności ruchowej i umysłowej.

       Patrzeć na rzeźby Krystyny Litworni to trochę tak, jakby obserwować życie jakiejś istoty. Czasem artystka kształtuje szklane formy miękko, na podobieństwo organizmów - nieznanych, ale być może gdzieś egzystujących. Może w głębi oceanów, a może tuż koło nas, lecz dostrzec je można tylko pod mikroskopem. Jak wszystkie organizmy, tak i te wykreowane przez Litwornię mają swoją logikę, własną mądrość, rygor konstrukcyjny. Ich materia ukształtowana została swobodnie, rozrastała się wedle fantazji autorki, ale także w zgodzie z zasadami biologii. Inne prace Krystyny kojarzą się z naturą nieożywioną - z kryształami, geodami, szlachetnymi kamieniami poddanymi szlifowi. Z tym rzeźbami jest podobnie jak w przypadku cennych minerałów, obróbka których odsłania wewnętrzną komplikację, blask i podnosi ich urodę. Ścianki matowe nie odkrywają tego, co kryje wnętrze bryły. Natomiast przez te wypolerowane można zajrzeć do środka szklanych form. Obserwuje się cechy charakterystyczne ich tkanki, dostrzega jej wewnętrzną strukturę.

       Mimo to czuje się, że wciąż jakaś ich cząstka pozostaje niedostępna, że ciągle nie dociera do ich sedna. I to właśnie wywołuje w nas - obserwatorach sztuki Krystyny Litworni, uczucie niedosytu. A gdy staramy się zanalizować tę emocję, musimy cofnąć się w czasie, aż do dzieciństwa. Do pierwszych fascynacji, do zauroczeń czymś, czego nie potrafimy nawet nazwać. Do tajemnicy.

      
MONIKA MAŁKOWSKA


      Wystawie towarzyszy bogato ilustrowany katalog przygotowany przez wydawnictwo IRSA.

 
PRACE
 
1989, Huta T.F.Z. Murano; wyk. E. Rossi
szkło bezbarwne, formowane w przedformie, cięte, szlifowane, polerowane

15 x 19 cm
 
 
1989, Huta T.F.Z. Murano; wyk. E. Rossi
szkło bezbarwne, formowane w przedformie, cięte, szlifowane, polerowane

20 x 14 cm
 
 
1996, Huta C.V.M. Murano; wyk. A. Tagliapietra, E. Rossi
szkło bezbarwne i kobaltowe, formowane w przedformie, cięte, szlifowane

22 x 25 x 27 cm
 
 
2001, Huta T.F.Z. Murano; wyk. E. Rossi
szkło bezbarwne i kobaltowe, formowane w przedformie, cięte, szlifowane

22 x 30 x 34 cm
 
 
2001, Huta T.F.Z. Murano; wyk. E. Rossi
szkło bezbarwne i kobaltowe, formowane w przedformie, cięte, szlifowane

22 x 30 x 34 cm
 
 
FOTOGALERIA